| Dać odpór mediom |
|
| Wpisany przez EB |
| sobota, 03 lipca 2010 22:20 |
|
Najnowszy numer St.Olav Kirkeblad (3/2010) poświęca sporo miejsca trudnym dla Kościoła katolickiego w Norwegii wydarzeniom tej wiosny dot. sprawy bp Mullera. Między innnymi znajdziemy tam wywiad na ten temat z biskupem Eidsvigiem a także interesujący artykuł psychologów prof. Sveina Larsena (byłego przewodniczącego naszej rady parafialnej) i dr Vibecke Brun , „Skaper selvvalgt sølibat pedofile?” („Czy dobrowolny celibat prowadzi do pedofilii?”), w którym odpierają oni popularne w mediach zarzuty dotyczące związków celibatu i pedofilii. Warto się z nim zapoznać, bo choć mamy nadzieję, że więcej takich spraw w Norwegii nie będzie, to nie można mieć złudzen, że nie będzie ich w ogóle. A wtedy warto wiedzieć jakie argumenty są racjonalne a jakie nie...
Artykuł Larsena i Brun jest istotny ponieważ oparty jest na badaniach naukowych, a nie na dziennikarskim „widzimisię”. Odpierają oni bezpodstawne zarzuty dziennikarzy i niektórych popularnych psychologów, którzy twierdzili w norweskiej prasie,(np. w NRK i Bergensavisen) że celibat prowadzi do pedofilii. Larsen i Brun zwracają uwagę, że tego typu stwierdzenie jest równie bez sensu jak twierdzenie, że jeśli ktoś żyje samotnie i bez partnerów seksualnych to zostanie pedofilem.
Zwracają oni uwage, że przyczyny pedofilii są naukowo bardzo słabo udokumentowane i trudne do zbadania. Aby twierdzić, że celibat prowadzi do pedofilii trzeba by po pierwsze pokazać, jakie mechanizmy psychologiczne mogą uczynić potencjalnego pedofila faktycznym agresorem, po drugie mieć teorię pokazującą w jaki sposób człowiek dobrowolnie żyjący w celibacie staje się pedofilem, wreszcie konieczne są empiryczne studia, które by wykazały, jakie grupy osób takiemu procesowi ulegają (księża, ojcowie rodzin, nauczyciele, psychologowie itd). Dopiero na podstawie takich badań można by naukowo postawić hipotezę, że jakieś grupy ulegają takiemu procesowi cześciej niż inne. Niestety, nie można znaleźć badań porównawczych na temat grup, które dopuszczają się pedofilii częściej niż inne. Są natomiast wyniki wielu badań ogólnych w USA, które mówią, że między 5 a 25 procent ludności przyznaje, że było narażone na spotkanie z pedofilem, i częściej są to dziewczynki niż chłopcy. Są również badania z 2008, które mówią, że w USA w ciągu ostatnich 50 lat ok. 4% księży katolickich zostało oskarżonych o czyny seksualne wobec nieletnich (Terry 2008). Jest to cyfra dwa razy mniejsza niż w odniesieniu do całej populacji - 8% wszystkich mężczyzn dopuściło się takich czynów. (Plante 2010). W tej sytuacji oskarżenia padające na temat celibatu są zupełnie nieuzasadnione. Oczywiście liczby te mogą być niedokładne, ale nie sposób dokładnie okreslić wielkości błędu. Z innych badań wynika jednak, że osoby, które doświadczyly takich czynów nie umniejszają ich w odpowiedziach. W związku z powyższym autorzy artykułu dziwią się, że ten temat tak chętnie podchwytywany jest przez media.
Istotnym pytaniem jest natomiast sposób przeciwdziałania i zapobiegania czynom pedofilskim, a także oskarżeniom o takowe. Autorzy artykułu podkreslają tu konieczność właściwego doboru i badania osobowości kandydatów na księży, wagę właściwego kształcenie i formacji, jak również niedopuszczanie do sytuacji niejasnych. Ważne jest by chronić potencjalną ofiarę a nie agresora. Bardzo niedobrze dzieje się, kiedy czyny takie są ukrywane, jak to się niestety zdarzało. Jednak przegląd literatury na temat wykazuje, podkreslają Larsen i Brun, że kościół katolicki jest de facto instytucją bardzo otwartą w tych sprawach w porównaniu z innymi instytucjami, gdzie do takich czynow dochodziło ( np. Smith 2008). Szczegóły dotyczące literatury a także całej sprawy znajdują się w St.Olav Kirkeblad nr 3. |



