| Norweski katolik AD2010 |
|
| Wpisany przez EB |
| niedziela, 04 lipca 2010 22:24 |
|
Nie masz Żyda ani Greka, powiada Św. Paweł, ale choć wszyscy jesteśmy razem, w Jednym Kościele, jak choćby w czasie tegorocznej procesji Bożego Ciała, to nie da się ukryć, że mamy swoje zwyczaje, także liturgiczne, i mówimy różnymi językami, choć naszym lingua franca jest norweski i angielski, jak dla Pawła była to łacina i greka,choć sam pewnie mówił po hebrajsku lub aramejsku. Kim są więc Żydzi i Grecy naszej parafii - kim jesteśmy my katolicy zamieszkali w Bergen. W pisanej w rewolucyjnym duchu konstutycji z 1814 roku zabrakło miejsca w Norwegii dla innowierców, ale już w połowie XIX wieku uległo to zmianie i m.in., żydom i katolikom (z wyjątkiem Jezuitów) pozwolono na pobyt w któlestwie i wyznawanie swojej religii. Kim byli owi katolicy w latach 1840tych? Przede wszystkim należy zacząć od katolickiej królowej Józefiny, która była żoną króla Szwedów i Norwegów Oscara I. Dalej poprzez urzędników ambasad (to w Kristianii/Oslo) i zamożnych fabrykantów czy kupców również obcego pochodzenia dochodzimy do robotników sprowadzaniych z zagranicy do rodzącego się przemysłu. Z Francji, Belgii Holandii czy Niemiec. I tu właśnie możemy znależć korzenie bergeńskich katolików z dziada pradziada. Było ich niewielu - pewnie ze 30tu kiedy ks.Stubb zaczął budować kościoł. Powoli stawali się oni bergeńskimi tubylcami i nestorami w parafii. Wiekszość księży, zakonników a przede wszystkim sióstr zakonnych, które prowadziły sieć szpitali, też przyjeżdżała z zagranicy i asymilowala się, aby móc tu pracować i nieść posługę. W latach międzywojennych zaczęła się moda na katolicyzm i przybliżanie go norweskiej protestanckiej społeczności, która spoglądała na katolików bardzo nieufnie. Konwersja pisarki Sigrid Undset, znanej w Polsce przede wszystkim dzięki powieści „Krystyna córka Lawransa” bardzo się do tego przyczyniła. Były to jednak nieliczne konwersje, w świecie intelektualistów i artystów, podczas gdy protestancki lud dalej negatywnie odnosił sie do Rzymu... . I tak to pozostało aż do ostatnich kilkunastu lat.
Liczba katolików w okresie po II wojnie światowej powiększała się systematycznie, i mierzyć ją można w dużym stopniu liczbą uciekinierów w innych krajow. Najpierw zostało tu trochę Polaków czy Jugosłowian wywiezionych przez Niemców na roboty, czy też w inny sposób wyrzuconych przez wojnę. Potem pojawili się w Norwegii Węgrzy, po powstaniu w 1956 roku. To grupa nieliczna, dziś dobrze zasymilowana i nie bardzo widoczna w kościele. W latach 1970-tych i 1980 tych zaczęli przybywać do Norwegii imigranci z Azji i Ameryki Łacińskiej, głównie Chilijczycy. Azję reprezentują głównie Tamilowie, Wietnamczycy i Filipińczycy. A Europę przybywający w stanie wojennym Polacy czy w latach 1990-tych Chorwaci. Ostatnie lata to z jednej strony Afrykańczycy a z drugiej Polacy czy Litwini korzystający z dobrodziejstw członkowstwa w Unii Europejskiej. W przeciwieństwie do uchodźcow jedynie czas pokaże w jakim stopniu ta grupa pozostanie na stale w Bergen i Norwegii.
Norweskich katolików wciąż także przybywa poprzez konwersje (dalej najczęściej wśród elity intelektualnej) czy poprzez mieszane małżeństwa . I tu zachodzi pytanie - czy katolik w Norwegii to to samo co norweski katolik? Jest to w gruncie rzeczy sprawa subiektywna, bo kim właściwie jest np. urodzony w Bergen Wietnamczyk, który nigdy nie był w Wietnamie? Na ile wietnamska diaspora w naszej parafii nauczyła go katolicyzmu „po wietnamsku”, a na ile jest to jednak katolicyzm „norweski”? zwłaszcza jeśli językiem norweskim włada lepiej niż wietnamskim? Tylko on sam ma ta pytanie prawo odpowiedzieć.
Nie masz Żyda ani Greka, powiada Św. Paweł, ale choć wszyscy jesteśmy razem, w Jednym Kościele, jak choćby w czasie tegorocznej procesji Bożego Ciała, to nie da się ukryć, że mamy swoje zwyczaje, także liturgiczne, i mówimy różnymi językami, choć naszym lingua franca jest norweski i angielski, jak dla Pawła była to łacina i greka,choć sam pewnie mówił po hebrajsku lub aramejsku. Kim są więc Żydzi i Grecy naszej parafii - kim jesteśmy my katolicy zamieszkali w Bergen.
Liczbowo to bardzo trudno określić, ponieważ katolicy rejstrowani są w statystykach kościelnych według kraju urodzenia i chrztu. Tak więc dzieci urodzone w Norwegii zarejestrowane są jako norwescy katolicy. Państwowe statystyki (SSB) nie rejestrują zaś spośród imigrantów jest katolikiem, a kto nie, więc też nie sposób połączyć narodowości z wyznania. Można jednak założyć, że jeśli jest w Norwegii ok.50 tys. Polaków to ponad 45 tys to katolicy. Choć zarejestrowanych było z końcem 2009 tylko 12 tys.!
Według statystyk diecezjalnych aż 67 procent norweskich katolików jest urodzona poza Norwegią, w tym ok.6000 Filipińczyków, ok.2600 Wietnamczyków, ok.2800 Chilijczyków i ok. 1400 Tamilów (St.Olav 2/2010). To tylko imigranci pierwszego pokolenia - nie wiadomo ile te osoby mają dzieci i wnuków urodzonych już w Norwegii. Cyfry są więc mylące, bo w Bergen po liczebnie dominujacych od paru lat Polakach (21%), największą i najaktywniejszą grupę stanowią de facto Wietnamczycy, choć statystycznie jest ich poniżej 4% (4,2 % Tamilowie, 9 % Chilijczycy, 6 %Filipińczycy). Nie zapominajmy też o licznych Europejczykach także ze „starej Unii” - Niemcy, Francuzi, Portugalczycy, Włosi (którzy czują się osamotnieni nie będac Norwegami i nie mając swojej własnych grup), o mieszkańcach Ameryki Północnej, czy Karaibów, których też nie brakuje. Uczestniczą oni często we Mszy Sw. w języku angielskim i stanowią wraz z częścią Afrykańczyków podgrupę „angielskojęzycznych”w naszej parafii.
Tak naprawdę więc Norwedzy są mniejszością we własnym kraju i w kościele, który budowali ich dziadowie. Ale norweskich katolików jest dużo więcej. Zob.też osobny artykuł o grupach etnicznych w naszej parafii
|



